środa, 3 lipca 2013

Nasza własna przygoda Ciela i Sebastiana-czyli Malwina nie ma weny więc Ciel ciągle jest śpiący ;)

 Zdaję sobie sprawę, że nie jest idealnie, przede wszystkim zbyt duża liczba dialogów i prawdopodobnie błędy stylistyczne więc proszę mówcie co poprawić ;) Przepraszam fanki Alois'a i Claude'a. Mam nadzieję, że mimo wszystko spodoba wam się,

Było to około godziny 10:00 Ciel Phantomhive jak zwykle spał w swoim pokoju.
-Dzień dobry paniczu.- mogła to być tylko jedna osoba. Tak był to jego lokaj Sebastian Michaelis. Młody hrabia wyjrzał przez okno.
-Sebastianie, czemu nie obudziłeś mnie wcześniej?
-Muszę o ciebie dbać a skoro poszedłeś spać późno obudziłem cię nieco później niż zazwyczaj.
-Przez ciebie opuściłem ważne spotkanie-wstaje z łóżka.
-Spokojnie, przełożyłem je więc nie musisz się tym martwić paniczu.-zaczyna ubierać Ciela.
-W takim razie w porządku. Co jest dzisiaj na śniadanie?
-Dziś śniadanie będzie później przez to przełożone spotkanie musi pan pojechać do swojego gościa.
-Miałem nadzieję iż spotkanie odbędzie się w mojej posiadłości.-odpowiedział nieco zmieszany chłopiec.
-Niestety przez tak późne pójście spać musiałem przesunąć spotkanie więc to panicz odwiedzi swojego gościa.-Sebastian spojrzał na zegarek-Paniczu musimy się już szykować do wyjazdu.
-W takim razie ruszajmy. Mamy długą drogę do posiadłości Trancy'ch.
Sebastian i Ciel wyszli z posiadłości i ruszyli powozem na pociąg. Z okna można było już zobaczyć stację. Wybrali przedział i usiedli. Ciel zmrużył oczy.
-Paniczu...-zaczął Sebastian.
-Słucham.
-Proszę nie zasypiaj.-spojrzał na niego Sebastian błagalnym wzrokiem.
-Przecież nie śpię.
-Widziałem paniczu.
Jechali dłuższą chwilę w milczeniu, Ciel oparł głowę na szybie i powoli zamknął oczy. Ze snu wyrwał go głos Sebastiana, na którego hrabia spojrzał od razu tak jakby chciał go zabić.
-Paniczu, czemu patrzysz na mnie zamiast podziwiać krajobrazy?
Ciel odwrócił wzrok i spojrzał przez okno (tak chciałam napisać w tym momencie coś innego jako, że odbijało mi i już zaczęłam myśleć o YAOI ale nie, powstrzymam się)
-Ile zostało nam drogi?
-Jesteśmy już blisko.
-W porządku. Właściwie to wolałbym tam nie jechać.
-Czemuż to?
-Nie ufam mu to wszystko. Spotkanie powinno się odbyć w mojej posiadłości ale niestety mój lokaj mnie nie obudził
-Jestem po prostu piekielnie dobrym lokajem a panicz mógł wcześniej pójść spać, za chwilę wysiadamy. Czemu panicz mu nie ufa?
-Nie wiem. Takie przeczucie.
Sebastian spojrzał na zegarek.
-Za chwilę wysiadamy.
Po wyjściu z pociągu skierowali się w stronę powozu. Jechali kilka minut w zupełnej ciszy. Hrabi Phantomhive napewno odpowiadało to jednak jego lokaj na nowo rozpoczął rozmowę.
-Paniczu czy mogę zadać jedno pytanie?
-Oczywiście.-odparł Ciel nawet nie odwracając się w stronę lokaja.
-Mówiąc, że z hrabią Trancy coś jest nie tak co masz na myśli?
-Chodzi mi o jego rodziców a raczej o ojca. Umarł chwilę po tym jak Alois się odnalazł.
-Może to rzeczywiście podejrzane ale nie osądzajmy ludzi nie mając dowodów.
-Niby tak ale zwiększona ostrożność nie zaszkodzi. Mam dla ciebie zadanie.
-Słucham paniczu.
-Chcę abyś rozejrzał się po jego posiadłości ale bądź ostrożny.
-Rozumiem, czy coś jeszcze paniczu?
-Nie.
Reszta drogi minęła w kompletnej ciszy. Kiedy prze okno Ciel zobaczył posiadłość westchnął cicho. Powoli wyszli z powozu. Drzwi posiadłości otworzyły się a raczej o mało co nie wypadły z zawiasów i wybiegł przez nie Alois Trancy.
-Witajcie w posiadłości Trancy'ch-zawołał wesoło po czym przytulił Ciela.
-Tak, miło cię widzieć Alois-wysapał Ciel uwalniając się z uścisku.
-Zapraszam na śniadanie-powiedział lokaj blondwłosego hrabi.
-Tak chodźcie! Claude przygotował coś pysznego jak zwykle.-zawołał Trancy po czym uśmiechnął się wesoło.
-Ja paniczu spełnię twoją prośbę-powiedział szeptem Sebastian do Ciela a następnie powiedział głośno-Wybaczcie mi ale nie mogę towarzyszyć wam podczas śniadania.
-To nic prawda panie?-odparł Claude.
-Oczywiście.-podszedł do Claude'a-Wiec Ciel zapraszamy na śniadanie.
Claude otworzył drzwi do posiadłości przez, które Alois wszedł a raczej wbiegł.
-Po śniadaniu mój lokaj pokaże ci twój pokój. Jest ogroooomny.-odparł blondyn po czym zakręcił się w kółko. Zmieszany hrabia Phantomhive pokiwał tylko głową i ruszył za swoimi gospodarzami. Claude pokazał im jadalnię, tym razem chłopcy weszli przez drzwi prawie równocześnie, Alois jednak zatrzymał się i szepnął do swojego lokaja.
-Mam nadzieję, że tym razem jedzenie będzie przynajmniej zjadliwe.
-Będzie wyśmienite wasza wysokość
-Rozgość się Phantomhive twój lokaj powiedział, że zostajecie na tydzień.-odparł Alois z lekko złośliwym uśmiechem.
-Co powiedział mój lokaj?-spytał z niedowierzaniem Ciel.
W tym momencie wszedł Claude z jedzeniem.
-Życzę smacznego.
Alois zaczął mamrotać pod nosem coś o beznadziejnym jedzeniu w swojej posiadłości, jednak tak na prawdę nikt go nie słuchał. Hrabia był mocno poddenerwowany zaczął myśleć Co ten idiota sobie wyobraża dobrze wie, że nie powinniśmy tutaj zostwać. Jednak w tym momencie do jadalni wszedł Sebastian, na którego chłopak spojrzał zdenerwowany. Alois zerwał się z miejsca i oznajmił, że pokaże im swoją posiadłość. Tymczasem Sebastian szepnął do swojego panicza.
-Załatwiłem sprawę, o którą panicz prosił.
-W takim razie obejrzyjmy posiadłość-odparł głośno Ciel.
-Na pewno spodoba wam się moja posiadłość. Jest bardzo duża.-Alois obrócił się w kółko dwa razy-Niestety nie mogę wam towarzyszyć w zwiedzaniu muszę się zająć innymi sprawami. Do zobaczenia.
Sebastian odciągnął Ciela do tyłu
-Nie zauważyłem nic dziwnego w tej posiadłości.
-Dalej mam wrażenie, że coś jest nie tak. Ile mamy tu zostać?
-Możliwe, że tydzień ale spokojnie ukrucę paniczowi te męczarnie (tutaj włączyły się moje zboczone myśli ^^' )
-Co?!
-Spokojnie nic się nie stanie jak tu trochę zostaniemy.
-Wszystko w porządku?-zapytał Claude.
-Tak.-odparł Sebastian z uśmiechem-Panicz jest po prostu trochę zmęczony. Może lepiej zaprowadzić go do pokoju aby się zdrzemnął.
-Oczywiście.-odparł Claude po czym poprawił okulary-Proszę za mną.-Zaprowadził ich do dużego pokoju przystrojonego na złoto czerwone kolory.
W pokoju został Ciel z Sebastianem (ach te zboczone myśli).
-Coś się stało paniczu?
-Czemu mamy zostać tutaj na tydzień?!-uderza Sebastian w twarz ( http://25.media.tumblr.com/3aed2f97bcd9d49240291c5d74c64cb0/tumblr_mig6d9jYMf1s5kwpbo1_500.gif zdjęcie dla lepszego efektu)
-Spokojnie, wyjedziemy pojutrze. Niech się panicz zdrzemnie i uspokoi.
-Wyspałem się w pociągu.
-Więc niech panicz się uspokoi.
Ciel usiadł na łóżku, minęło kilka minut.
-Czy już paniczowi lepiej?
-Nie.
-Paniczu, hrabia Trancy chce cię widzieć w swojej bibliotece (Przepraszam fanów Aloisa jak chodzi o bibliotekę Malwina przesadziła na maksa :D )
Poszli w stronę biblioteki, Sebastian otworzył drzwi i nieco zmieszany spojrzał na Ciela, wszystko w bibliotece było różowe i wszędzie stały kwiaty, na środku natomiast stał blondyn wąchając czerwoną różę.
-Wybaczcie to zamieszanie nie wiem co się stało z tym pokojem. Nikt go jeszcze nie posprzątał.-powiedział Alois jakby nigdy nic.
-Panie myślałem, że biblioteka ma wyglądać właśnie tak czyli jak ogród...-odparł Claude.
-Chodzi mi to,-szepnął Alois-że tamta szmata jeszcze tutaj nie posprzątała.
Ciel usiadł a Sebastian stał obserwując całą sytuację.
-Przepraszam was na chwilę.-odparł blondyn-Chodź Claude.
-Sebastianie idź za nimi-szepnął Phantomhive po chwili.
Alois wszedł lub raczej wpadł do kuchni i podszedł do Hannah - swojej pokojówki.
-Naprawdę jesteś taką idiotką, że trzeba wszytko powtarzać kilka razy?!-kopnął pokojówkę w nogę a kiedy upadła jeszcze kilka razy w brzuch-Czy wy wszyscy musicie być takimi debilami?!-trzasnął drzwiami i wybiegł z kuchni.
Biegnąc wpadł na Sebastiana, na którego spojrzał przez chwilę załzawionymi oczami. Z biblioteki wyjrzał Ciel.
-Co się stało?
-Szczerze mówiąc nie wiem ale chyba jest jakiś problem. Może zapyta panicz hrabiego Trancy?
-No dobrze.-westchnął Ciel-Ty natomiast porozmawiaj z jego lokajem.
Hrabia Phantomhive poszedł w kierunku pokoju Aloisa, uchylił drzwi i usiadł obok niego na łóżku (zboczone myśli won!)
-Przepraszam. Czy wszystko w porządku?
-Nic nie jest w porządku!
-Spokojnie.-wzdycha-Nie krzycz.
-Chciałem żeby wszystko było idealnie na wasz przyjazd-przysunął się bliżej Ciela.
-Nie martw się-wstaje-Wszystko było idealnie.-wyszedł z pokoju i wrócił do siebie. Trafił tam na Sebastiana-Więc czego się dowiedziałeś?
-Lokaj hrabi nie mówił za wiele, opatrywał nogę pokojówki i powiedział, cytuję "Mój pan czasami tak wybucha to wszystko" ale mi się wydaje, że to coś więcej. A panicz dowiedział się czegoś?
-Nie dowiedziałem się tak naprawdę nic. Powiedział tylko, że chciał aby na nasze przybycie wszystko było idealnie. To wszystko. Myślę, że wydarzyło się tam coś i muszę się dowiedzieć co.
W tm momencie do pokoju wszedł zapłakany Alois.
-Przepraszam za moje zachowanie-wytarł łzy-mam nadzieję, że wybaczycie. Dzisiaj o 19:00 jest bal. Chciałbym abyście wzięli w nim udział.
-Z chęcią weźmiemy w nim udział.
-Cudownie-uśmiechnął się Alois i wybiegł w podskokach z pokoju.
-Paniczu czy mogę zadać pytanie?
-Oczywiście.
-Zapewne nie będziesz się na tym balu bawił tylko próbował dowiedzieć coś więcej na tem hrabi i jesgo służby zgadza się?
-Doprawdy Sebastianie zupełnie jakbyś czytał mi w myślach.



No cóż na dzisiaj chyba zakończę. Mam nadzieję, że wam się podoba. Jak dotąd to ja odpowiadałam za Ciela. Staram się powstrzymywać od pomysłów z podtekstem seksualnym ale czasem to naprawdę trudne. Zapraszam do komentowania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz